ilustracja: Karolina Krasny z książki

Żadne z nas nie jest już dzieckiem 

fragment „Strefy II”

KAROLINA KRASNY

Żadne z nas nie jest już dzieckiem

z czerwonego pamiętniczka Dziecka 1 

„(…) kłótnie moje i moich rodziców są ciche i długie. Stajemy blisko siebie i klniemy powoli. Patrzę im w oczy, w których nic nie oddziela koloru od białka. W ich oczach jest trzecia barwa, barwa brudnej wody, mętnej, jak woda po długiej kąpieli”. 

„(…) O tym, że nie jestem ślepy, przekonałem się na wiosnę. Zakochałem się w dziewczynie, powiedziałem, że jest całym moim światem, a ona na to, że mój świat jest większy niż ona, bo są w nim wielkie auta i w chuj ciężarnych kobiet, kilka dobrych sequeli, psy, łyse góry, kolejki, batony z kawy i mleka, ludzie na wózkach, zęby ze złota i włosy ze srebra, które świecą się na słońcu. Zrozumiałem, że wiem, o czym mówi. To rozwaliło mi głowę. Moje wnętrzności zawisły na każdym drzewku i trzepaku, jak konfetti. Nie było we mnie już nic wyłącznie mojego i nawet ta dziewczyna, którą kochałem, mogła być dziewczyną każdego. Puściłem pawia i odszedłem”. 

z zielonego pamiętniczka Dziecka 2 

„(…) Urodziłem się świeży i dobry. Miałem długie rzęsy i zęby, którymi mogłem siekać twarde rzeczy, od pestek po psie kości. Teraz mam więcej plomb niż reszty szczęki. Sporo przytyłem i śpię do północy”. 

„(…) Dzisiaj zostałem złodziejem. Rzeczy, które ukradłem, pachniały mocniej od perfum”. „(…) Dziś nikt mnie nie złapał”. 

„(…) Dziś nikt mnie nie złapał”. 

„(…) Złapali mnie nocą, w pustym markecie, chwycili za nadgarstek krążący między półką a tylną kieszenią. Wykręcili go tak, jak sam bym go nie wykręcił, w druga stronę. Bali się, że ucieknę, więc uciekłem, godzinę biegłem w ciemności, a potem zaczął się dzień, a gdy zaczął się dzień, ja stałem się krótką przygodą”. 

z czerwonego pamiętniczka Dziecka 1 

„Skierować oczy do środka. Nic więcej”. 

z żółtego pamiętniczka Dziecka 3 

„(…) Nie da się tego czytać, nie czując spalenizny. Czarne mięso nie ma tajemnic. Gaz gada przez sny każdego z nas”. 

„(…) Po prostu leżę i czuję. Żaden dom nigdy nie będzie mój. Nie wiem, jak posiąść rzeczy, które są większe ode mnie. Jak połknąć coś, co połknęło mnie pierwsze? To właśnie nasz upał: węże

zjadające węże i trawienie posiekanych warzyw. Kiedy zrozumiałem, że meta nie istnieje, zostały mi tylko koła. W tej myśli jestem środkiem, środek ma oczy, ale się nie rusza”. 

„(…) Domy to wysypka, czarne ptaki to muchy, połóż się na plecach i zastanów, czemu krążą akurat nad tobą”. 

z białego pamiętniczka Dziecka 4 

„(…) Są osoby, które boję się spotkać na klatce i takie, które boję się spotkać w tramwaju i takie, których bardzo nie chcę spotkać, kiedy idę w nocy do sklepu. Musisz być złym człowiekiem, powiedziała kasjerka, biorąc ode mnie puszkę. Dobrzy ludzie wiedzą, kiedy przestać”. 

„(…) Są kasjerki, którym chciałbym obić mordę”. 

z żółtego pamiętniczka dziecka zamkniętego w spiżarce 

„(…) Słone jest żółte. Gorzkie jest niebieskie. Słodkie jest różowe. Kwaśne jest zielone. Tłuste jest białe. Ostre jest czarne. Maślane jest morskie. Wędzone jest beżowe. Octowe jest pomarańczowe. Żylaste jest złote”. 

z czerwonego pamiętniczka Dziecka 1 

„(…) Ciemność jest zielona, noc jest niebezpieczna, ziemia jest skażona, moja matka jest martwa, moje państwo zbudowane jest ze słów, więc piszę, żeby nie zniknąć, nie znikam”. 

„(…) Nigdy nie wrócę do siebie”.

 

z białego pamiętniczka Dziecka 4 

„(…) Kocham wracać do tego popołudnia!” 

„(…) Tego samego dnia dowiedziałem się, że kasztany nie są drewniane” 

z zielonego pamiętniczka Dziecka 2 

„(…) Nasza czwórka poznała się przypadkiem, pośrodku betonowego boiska. Każdy z nas był w trakcie prywatnego szlajania się, które działa tak: obierasz punkt, który wyda ci się najciemniejszy i idziesz w jego stronę, aż zacznie się rozjaśniać. Dopiero wtedy zmieniasz kierunek”. 

z żółtego pamiętniczka Dziecka 3 

„(…) Żadne z nas nie wierzy w cuda. Nie wiemy więc, jak nazwać to, co nas spotkało. Zderzyliśmy się czołami i zrozumieliśmy, że trzeba iść za ciosem. Ucałowaliśmy się w policzki, splunęliśmy na dłonie i podaliśmy sobie ręce. Zostaliśmy przyjaciółmi, nie do końca rozumiejąc, co to przyjaźń”. 

„(…) Musieliśmy znaleźć dla siebie zajęcie, takie, które nas do siebie zbliży, a w którym nie będzie rywalizacji. Byliśmy zgodni, że prościej jest zabić niż przegrać. Od rana do nocy szlajaliśmy się wspólnym traktem, zastanawiając się, co może sprawić nam radość”. 

z białego pamiętniczka Dziecka 4 

„(…) Od razu wiedziałem, po co to wszystko. To proste – musieliśmy się spotkać, żeby wspólnie coś zniszczyć. Oni tego nie rozumieli, więc błąkaliśmy się w ciszy jak debile. Nie chciałem niczego przyspieszać. Gdybym nagle krzyknął, że w przyjaźni chodzi o zwykłe rozpierdalanie, istnieje szansa, że byłoby im przykro”.  

„(…) Poszedłem się odlać. W moje ślady poszła reszta. Skierowałem strumień wyżej niż zwykle. Dziecko 1 skierowało swój niżej, Dziecko 3 skierowało swój w lewo, Dziecko 2, wyjątkowo, zsiurało się prosto przed siebie. Nasze siki spotkały się w powietrzu, tak samo jak kiedyś czoła. W punkcie ich przecięcia urodziło się małe słońce, a ja już wiedziałem, że oni wiedzieli, do czego jesteśmy stworzeni”.  

z żółtego pamiętniczka Dziecka 3 

(…) W punkcie ich przecięcia był portal!”. 

z czerwonego pamiętniczka Dziecka 1 

„(…) Najbardziej cieszyło nas szczanie na klamki. Wiedzieliśmy, że prędzej czy później ktoś zamknie je w dłoni. Będzie musiał to zrobić, żeby wejść do pralni; napić się piwa z grubego szkła; zatańczyć;

kupić miód, szparagi i masło; albo po prostu – będzie musiał chwycić za klamkę, żeby wrócić do domu. Nie interesowało nas, kto to będzie. Nie obchodził nas moment otwierania drzwi”. 

z żółtego pamiętniczka Dziecka 3 

„(…) Nie wiadomo, kiedy nasz gang zaczął być gangiem, a kiedy przestał tylko go udawać. My sami od urodzenia baliśmy się ludzi, którzy żyli własnym planem. W dniu, w którym to obcy ludzie spojrzeli na nas ze strachem, zrozumieliśmy. Obudziliśmy się z mapami w łapach i nożami w kieszeniach. Mieliśmy iglaste zarosty i pierwsze poważne siniaki, które rozciągały się na plecach jak farba. Byliśmy dziecinni i starzy”. 

„(…) Najdziwniejsze jest to, że nie było w tym żadnej zmiany. Nosiłem nóż w kieszeni od zeszłego lata. Brzydki i lekko fioletowy byłem od zawsze, ale teraz to zaczęło się sumować, robiąc ze mnie kogoś, kto jest zdolny do zła, kogo boją się kobiety, ich córeczki i zwierzęta prowadzone na cieniutkich smyczach”. 

z czerwonego pamiętniczka Dziecka 1 

„(…) Nasza starość wyprzedziła naszą płeć”. 

z żółtego pamiętniczka Dziecka 3 

„(…) Znowu obszczekało nas ruchome stado psów. Siedzieliśmy na ławce pośrodku pustego placu, bo odkąd jesteśmy gangiem, szwendanie stało się bezsensowne. Obszczekały nas i uciekły, a my musielismy udawać, że nic nas to nie obeszło. 

Przychodzimy tu codziennie rano i odchodzimy z zachodem. Musimy oszczędzać siły. Żadne z nas nie wie, co wydarzy się jutro, kto będzie nas gonił i komu zechce się wojny. Pijemy wodę i jemy kanapki, zazwyczaj bez słowa. Kochamy się. Dookoła placu nie ma niczego, tylko jeden dom i niebieski płot, zza którego co rano wyłania się kotka. Popycha pyszczkiem ruchomy słupek i podchodzi. Gdy kątem oka śledzimy ruch słońca, łasi się do naszych pięt i pozwala się głaskać.

Karolina Krasny – Pisarka i publicystka. Redaktorka Architektury-murator i cyfrowego magazynu artystyczno-kulturalnego Stoner Polski.  Autorka dwóch książek prozatorskich: Love Song (wyd. Ha!art, Kraków 2024) i Strefa II (wyd. Convivo, Warszawa 2025). Zajmuje się krytyką architektury, ilustrowaniem poezji i pisaniem fikcji.