ilustracja: Chania Jurkowska

Trzy wiersze

WERONIKA BARTCZAK

I

Skurcz pod Świętokrzyskim

W rozkurcz powielania

Tryska sok plamisty 

W zdobywania kurczu

Idzie się po plamie

A po co dlaczego

Rozpędzona fraza

Ma mieć miejsce na nasz

Na nasz Obrys ciała i na

Obrzydzenia

Takie na oparach

Soków lecisz, szepczesz

Tak się sprawy mają

No i przestrzeń, widzisz

Jest już pożyczona

I do zarzygania

Niezbyt do zagrzania

Ciągle wraca ogon

Z podkulonym kursem

Setki miejsc nieswoich 

Mnóstwo plwocin, wrzeszczeń

Ta myśl jak nie twoja

II

To sobie powtarzasz

Długich godzin skwierczeń

Ciągle coś układasz

Typu woda puchnie

Od zmywania pleśnień

Mokradliste stopy 

Mycie podłóg wcześnie

Ciągłych godzin wycie 

Tak lepkie promienie

Jarzeniówki grzewczej

Ani trochę słońca

Na mokro ścierany

Tłusty nalot zmęczeń

Reszta zamówienia

To sobie powtarzasz

III

Gdzie są nowe rytmy

Mam już dosyć trzeszczeń 

W dwunastej godzinie

Mięsień tryska swoje

W pełnym słońcu broczy

Toczy nas ulica, ciało ciałem spycha

Godzina powrotu 

Myśli godzin spina

W pocie czoła czeka

Stara się nie myśleć

Już Banacha – Szpital

By się chciało zrobić, ale kręgi milczą

Zlane potem milczą

W korytarzu czeka 

Gorąco jak w psiarni 

To przestrzeń jedyna

Gdzie ci nic nie trzeszczy

To twój dom koteczku

Weronika Bartczak – Jestem z Łodzi, mieszkam w Warszawie.

Chania Jurkowska – https://www.instagram.com/chania18cm/